Wśród panujących w akwarystyce trendów w ciągu ostatnich dziesięcioleci jednym z najwyraźniejszych jest dążenie do miniaturyzacji zbiorników. Nurt ten, zwany nanoakwarystyką, doprowadził do swoistego renesansu tego hobby. O akwarystyce znowu, jak przed laty, zaczęło być głośno – miniaturowe akwaria z przypominającymi kunsztowne dzieła sztuki kompozycjami z roślin i dekoracji zagościły na salonach, w pismach lifestylowych, a nawet… w miejscach pracy. W ślad za nimi rozwinęła się moda na uprawę małych, nieznanych wcześniej gatunków roślin oraz hodowlę miniaturowych i kolorowych krewetek. Obecnie rynek oferuje nieprzebrane bogactwo towarów dedykowanych specjalnie nanoakwarystyce.

    Nanoakwarystyka – skąd się wzięła?

    Jeszcze 20 lat temu małe akwaria o pojemności 10 czy 20 l były traktowane z przymrużeniem oka. Polecano je co najwyżej jako „akwaria dla dzieci” (choć dla początkujących akwarystów akurat nie bardzo się nadają), albo w charakterze „kotników” do rozmnażania ryb czy odchowu narybku. „Poważna” akwarystyka wiązała się z założeniem zbiornika co najmniej 50–, a jeszcze lepiej, 100–litrowego. Skąd więc wzięła się nanoakwarystyka? Otóż jest ona klasycznym „dzieckiem naszych czasów”. W ciągu ostatnich dwudziestu lat tempo życia ludzi na całym świecie niebywale wzrosło. Ulegając społecznej presji, nakładającej na nas obowiązek jak najszybszego osiągnięcia sukcesu zawodowego, pracujemy nieraz po kilkanaście godzin dziennie. Wiąże się to z permanentnym brakiem wolnego czasu. Co więcej, kariera zawodowa często wymaga od nas mobilności i gotowości do przeprowadzki. Do tego wszystkiego doszły kryzysy finansowe ostatnich lat, które w wielu krajach spowodowały realny spadek wartości nabywczej zarabianych przez ludzi pieniędzy. To wszystko sprawiło, że klasyczna akwarystyka (tj. posiadanie dużego akwarium) dla wielu osób okazała się zbyt kłopotliwa. Okazały zbiornik często nie mieści się w ciasnym mieszkaniu, absorbuje zbyt wiele czasu, wymaga sporo pracy, oraz – niemałych nakładów finansowych. To wszystko właśnie stworzyło idealny grunt do narodzin i błyskawicznego rozwoju nanoakwarystyki. Miniaturowe, 20–30–litrowe zbiorniczki można postawić dosłownie wszędzie, nie tylko w mieszkaniu, ale nawet na biurku w miejscu pracy (w której wielu z nas spędza więcej czasu niż w domu), w razie konieczności łatwo je przenieść, opieka nad nimi zajmuje zaledwie chwilę, no i wreszcie – zarówno ich założenie, jak i pielęgnacja wymagają znacznie mniejszych nakładów finansowych. Dodatkowym impulsem do sukcesu tego trendu stało się „odkrycie” dla akwarystyki miniaturowych krewetek słodkowodnych. Te maleńkie, bajecznie kolorowe i niebywale zmienne skorupiaki tak bardzo spodobały się rzeszom hobbystów na całym świecie, że zaczęli cenić je bardziej niż „klasyczne” ryby. A dla krewetek nanoakwaria są wszak wręcz idealne. W ślad za krewetkami i rosnącą popularnością małych zbiorników importerzy zwierząt akwariowych zaczęli sprowadzać praktycznie nieznane dotąd miniaturowe gatunki ryb. Dość wspomnieć odkrycie Danio margaritatus, czyli słynnej „mikrorazbory Galaxy” czy popularyzację bystrzyka Amandy. Doskonały interes w mig zwietrzyli także producenci sprzętu akwarystycznego i – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w ich ofercie pojawiły się dziesiątki gotowych zestawów do zakładania nanoakwariów oraz rozmaitych akcesoriów do ich pielęgnacji. Zanim zdążyliśmy się obejrzeć, nanoakwarystyka na dobre zagościła na rynku, umocniła się na nim i nic nie wskazuje, aby szybko miało się to zmienić.

    Nanoakwarystyka
    Nanoakwarystyka

    Większość producentów oferuje obecnie akwaria zbliżone kształtem do sześcianu o pojemności ok. 10, 20 i 30 l. Najmodniejsze są w tej chwili zbiorniki z nowoczesnym oświetleniem ledowym. Stopień wyposażenia akwarium zależy od koncepcji jego producenta, najczęściej jednak, obok oświetlenia, zawiera ono tylko mały filtr wewnętrzny i ew. grzałkę. Warto rozważyć wymianę filtra i zastąpienie go filtrem przelewowym, a nawet niedużym filtrem kanistrowym. Urządzenia takie dają możliwość zastosowania rozmaitych wkładów filtracyjnych, zaś przy zredukowaniu ich wydajności można czyścić je nawet raz na wiele miesięcy. Jeśli mamy zamiar hodować krewetki, to wraz z takim filtrem od razu trzeba zakupić gąbkę służącą jako prefiltr na rurce ssącej (aby zapobiec wciąganiu do filtra młodych krewetek). Jeśli zamierzamy uprawiać wybitnie światłolubne rośliny, takie jak np. „trawnikowa” glossostigma, hemiantus czy ponikło („parvula”), to do 20–30–litrowych zbiorniczków dobrze jest zainstalować dodatkowe źródło światła (większość producentów zestawów dobiera oświetlenie pod kątem średnio wymagających roślin i ma w swojej ofercie dodatkowe źródła światła). Do małych zbiorników roślinnych można zakupić zestaw do nawożenia dwutlenkiem węgla, albo przynajmniej dwutlenek węgla w tabletkach lub sprayu.

    Technika to nie wszystko – równie ważne są produkty do aranżacji akwarium. Powinniśmy więc mieć dobrej jakości podłoże organiczne dla roślin w opakowaniach dostosowanych do wielkości akwarium (a więc ok. 3 l pojemności). Przyda się również jasny, drobniutki piasek, który jest często stosowany przez akwarystów do wykończenia aranżacji („plaża” na przedzie akwarium). Do tego powinniśmy posiadać korzenie i kawałki drewna pasujące rozmiarowo do małych zbiorników. Przydadzą się też drobne fragmenty skał, takich jak np. „manten–stone” czy „rusoko”. Warto mieć również suche dębowe lub bukowe liście jeśli zamierzamy hodować krewetki.

    Z roślin, oprócz wymienionych już glossostigmy, hemiantusa (tzw. „mały heniek”) i „parvuli” do nanoakwariów znakomicie nadają się rozmaite mchy, gałęzatka, pelia i mini–pelia, miniaturowe odmiany anubiasów (np. tzw. „petite”), mikrozorium, bolbitis itp.

    Do krewetkarium należy dobierać zwierzęta w dobrej kondycji. Do dyspozycji mamy wiele odmian krewetek, w tym popularne „Red Cherry”, „Crystal Red”, „Crystal Black”, „Yellow” itp.