Dzikie dyskowce

    Tekst i fot.: Andrzej Nowicki, www.superdiscus.pl

    Zapraszam Państwa do lektury kolejnego artykułu o dzikich dyskowcach. Tym razem chciałbym opisać Symphysodon haraldi „Red Brown Alenquer”, które zakupiłem i sprowadziłem w 2010 r. z Brazylii z rejonu Alenquer za pośrednictwem niemieckiej firmy z Frankfurtu nad Menem. Jest to odmiana o kolorze ciała zbliżonym do czerwonego. Można powiedzieć, że ryby całą podróż (samolotem z Belem do Frankfurtu, a potem samochodem z Frankfurtu do Katowic) zniosły bardzo dobrze. Dla mnie zaczęła się kolejna przygoda i doświadczenie rozmnożenia następnego dzikiego dyskowca. Ponieważ aklimatyzacja ryb po podróży jest bardzo ważna i decyduje o ich dobrej kondycji na dalszy okres pobytu, najpierw opiszę sprawdzony sposób przyjęcia nowych dyskowców do mojej hodowli.

    Dzikie dyskowce

    Na wstępie – najważniejsza uwaga: niczego nie robimy w pośpiechu! Po dotarciu ryb do hodowli w Katowicach i otwarciu styropianowego boksu przez około 30 min. ryby przyzwyczajały się do światła. Następnie rozciąłem worki i wszystkie 10 szt. „Alenquerów” wraz z wodą, która była w workach, powędrowało do 20-litrowego pojemnika. Przyszedł czas na pomiar parametrów wody z worków i dostosowanie parametrów wody w akwarium docelowym. W akwarium miałem już wcześniej przygotowaną odstaną, kilkudniową wodę o temperaturze 24ºC. Obniżyłem jej odczyn pH przy pomocy kwasu ortofosforowego do wartości takiej, jaka była w wodzie w workach transportowych. Następnie tak przygotowaną wodę, pobraną z akwarium, małymi porcjami dolewałem do pojemnika z „Alenquerami”, mieszając ją stopniowo z wodą z worków. Nie zapomniałem również o napowietrzaniu wody w pojemniku z rybami i w akwarium. Woda w zbiorniku musi być napowietrzana cały czas – zapobiega to gromadzeniu się w niej zabójczego dla ryb amoniaku. W momencie, gdy ilość wody w pojemniku podwoiła się, wężykiem spuściłem połowę do kanalizacji, po czym od nowa dolewałem do pojemnika wody z akwarium. Gdy ilość wody podwoiła się po raz drugi ponownie połowę spuściłem do kanalizacji. Za każdym razem odczekałem 10-15 minut.
    Operację tę powtórzyłem jeszcze kilkakrotnie. Dopiero potem delikatnie odłowiłem ryby jedną po drugiej z pojemnika i przełożyłem do akwarium. Co bardzo ważne – należy pamiętać, że światło w zbiorniku początkowo musi być wyłączone. Ryby powinny przez jeden dzień przebywać bez oświetlenia. Pozostawiłem moje nowe dyskowce w spokoju do następnego dnia i, w międzyczasie, powoli podnosiłem temperaturę w zbiorniku do 27ºC. Po przyjściu do hodowli następnego dnia rano włączyłem światło. Wszystkie dyskowce ładnie pływały i dobrze się czuły. Dodałem do zbiornika 1 łyżkę soli niejodowanej na każde 10 litrów wody (dla dezynfekcji i zapobiegawczo). Następnie podałem rybom pierwszy pokarm: granulat. Na początku nie były nim zainteresowane, lecz, po pewnym czasie, powoli i ostrożnie zaczęły podpływać i zjadać pokarm. Do wieczora zjadły całą podaną porcję. Po kilku dniach były już bardziej odważne i ochoczo zjadały podawany pokarm. Oprócz granulatu karmiłem je także mrożoną artemią i doniczkowcami. Po kolejnych kilku dniach podałem pierwszą porcję serca wołowego z pokrzywą i witaminami (sporządzonego według naszego sprawdzonego przepisu). Okazało się, że mieszanka ta „Alenquerom” bardzo zasmakowała i jadły ją z apetytem. Poprawiała się również ich kondycja. Wszystkie obtarcia i drobne ubytki w płetwach (także poszarpane płetwy) po około miesiącu odbudowały się i zagoiły. Ryby pływały tak żwawo, że aż przyjemnie było na nie patrzeć! Z dnia na dzień stawały się coraz bardziej odważne.

    Dzikie dyskowce

    Po około 12 miesiącach pobytu w moich zbiornikach zauważyłem pierwsze zaloty i zmianę w zachowaniu ryb. Stały się jeszcze bardziej ruchliwe. Zaobserwowałem też pierwszy taniec godowy charakterystyczny dla dyskowców. Po kilku tygodniach dobrała się para ryb, która złożyła ikrę. Z pozoru może się wydawać, że złożona ikra powinna być bezproblemowo zapładniana przez samca. Nie jest to jednak aż tak oczywiste. Są przypadki zapłodnienia ikry za pierwszym razem (całej, w 100%), ale bywa także, że młode tarlaki muszą się tego najpierw nauczyć i dopiero po kilku próbach widać efekty w postaci zapłodnionej ikry. Niektórym parom w ogóle nic się nie udaje. Wpływ na to mogą mieć geny letalne, w takim przypadku należy zmienić jedną z ryb na inną – najlepiej niespokrewnioną.

    Dzikie dyskowce

    Zapewnienie rybom optymalnie dobrych warunków zapobiega wielu chorobom. Dyskowce dobrze się wtedy czują i, co najważniejsze, chętnie przystępują do tarła. Ewentualne lekarstwa należy zawsze podawać tylko w ostateczności i po sprawdzeniu parametrów wody. Bezzasadne i szkodliwe jest stosowanie leków, gdy przyczyną złego samopoczucia i apatyczności ryb jest brudna woda lub jej niewłaściwe parametry.

    Dzikie dyskowce

    Przechodząc do dalszego opisu tarła – w moim przypadku ikra była częściowo zapłodniona. Wykluło się z niej kilka larw, które przekształciły się w młode rybki i zostały wychowane przez parę rodziców. W tym miejscu chciałbym obalić mit na temat dyskowców, mówiący, że rodzice nie podejmą się opieki nad nielicznym wylęgiem. To nieprawda – dobra para opiekuńcza wychowa nawet kilka rybek. Na następne tarło czekałem około miesiąca. Tym razem zmieniłem parametry wody. Podniosłem poziom pH do około 6,8-7,0, twardość ogólną ustawiłem na poziomie 5ºdGH, zaś węglanową – na 2ºdKH. Temperatura wody wynosiła 28ºC. Zbiornik tarliskowy został wcześniej odświeżony i wyposażony w czystą płytkę klinkierową zawieszoną na ściance. Ryby przystąpiły do tarła nocą. Nie widziałem samego momentu składania jaj. Dopiero rano zobaczyłem już złożoną ikrę. Musiałem uzbroić się w cierpliwość i czekać, gdyż nie byłem pewny, czy samiec tym razem się spisał. Ikra była jednak zapłodniona, ponieważ po około 48-56 godzinach z większości jaj wykluły się larwy. Moja radość była naprawdę wielka! Po następnych 65-72 godzinach larwy przekształciły się w maleńkie rybki, które zaczęły żerować na rodzicach. Para tarlaków bardzo pieczołowicie opiekowała się narybkiem, który rósł szybko. Podobnie jak w poprzednich tarłach „Heckel” x „Heckel” czy „Heckel” x „Alenquer” dokarmianie zacząłem w 12. dniu od momentu rozpoczęcia przez rybki żerowania. Pierwszym pokarmem były świeżo wyklute larwy artemii. Około 20. dnia od momentu rozpoczęcia przez nie żerowania odłowiłem młode rybki do osobnego zbiornika. Pozostawienie ich z rodzicami byłoby dla tych ostatnich zbyt dużym obciążeniem. Rybki w dalszym ciągu były karmione larwami artemii na przemian z płatkami dla dyskowców. Po około miesiącu stopniowo przeszedłem na karmienie sercem wołowym, najpierw tartym, a potem mielonym – tym samym, które podaję pozostałym dyskowcom w mojej hodowli. Rybki rosną szybko. Odchowałem ładne stadko dyskowca „Red Brown Alenquer” pokolenia F1.

    Dzikie dyskowce

    Życzę wszystkim hodowcom powodzenia w rozmnażaniu dyskowców zarówno dzikich, jak i hodowlanych. Mam nadzieję, że opisane przeze mnie doświadczenia pomogą innym miłośnikom tych pięknych ryb. Sukces w hodowli dyskowców w dużym stopniu zależy bowiem właśnie od doświadczenia, wiedzy i pracowitości.