Dorosłe osobniki w kryjówkach z ceramicznych rurek

    Tekst i fot.: Maciej Koczko

    W niniejszym artykule chciałbym przybliżyć Państwu warunki hodowli ryb dość rzadko spotykanych w naszych akwariach, jakimi są piękne zbrojniki Hypancistrus zebra (Isbrücker & Nijssen, 1991, nazwy handlowe: L046, L098, Zebra Pleco, Imperial Pleco). Ryby te nie doczekały się jeszcze polskiego nazewnictwa, lecz w powszechnym użyciu jest określenie: „zbrojnik zebra”.

    Występowanie

    Omawiane ryby pochodzą z rzeki Rio Xingu w Brazylii, ok 15 kilometrów w dół rzeki od miasta Altamira. Występują tam na odcinku zaledwie kilkudziesięciu kilometrów. Można więc powiedzieć, że są klasycznym przykładem gatunku endemicznego. Koryto Rio Xingu poniżej Altamiry składa się z niezliczonej ilości odłamków skalnych usianych na drobnym czystym piasku. Dzięki temu opisywane zbrojniki dysponują olbrzymią liczbą kryjówek na dnie – być może właśnie fakt, że ich habitat jest jedną wielką kryjówką sprawia, że są tak niespotykanie ubarwione – wręcz rzucają się w oczy. Biorąc pod uwagę ich wielkość (ok. 8 cm długości), jest to uzasadnione jedynie tym, że z dużą łatwością mogą się w każdej chwili schronić przed atakiem drapieżnika. W podobny sposób zachowują się również w warunkach akwariowych. Całymi dniami leżą ukryte do połowy w ceramicznej rurce, wystawiając jedynie ogony i najmniejsze poruszenie przy szybie zbiornika lub rzucenie cienia na daną rybę powoduje natychmiastową ucieczkę w głąb kryjówki.

    Tak czy inaczej ubarwienie tych ryb stało się powodem ich niesamowitej popularności ok. 8 lat temu. Na potrzeby akwarystyki zaczęto wtedy masowo odławiać tego dopiero co poznanego zbrojnika. Na skutki rabunkowej eksploatacji nie trzeba było długo czekać. Populacja w środowisku naturalnym bardzo szybko się skurczyła, a w niewoli ryba ta nie rozmnażała się na tyle wydajnie, by zaspokoić stale rosnący popyt. Rząd Brazylii zmuszony był więc wprowadzić zakaz odłowu, mając nadzieję na odbudowanie się populacji.

    Ikra 24 godziny po złożeniu
    Ikra 24 godziny po złożeniu

    W tym artykule postaram się podzielić swoją wiedzą i doświadczeniem, tak by każdy kto posiada te piękne ryby mógł pokusić się o uzyskanie od nich potomstwa, aby już nigdy nie było potrzeby odławiania tych zbrojników z ich naturalnego środowiska. Przy okazji chciałbym uczulić wszystkich, którzy mają zamiar je nabyć, by za każdym razem upewniali się, że sprzedający czy to w sklepie, czy, tym bardziej, w internetowych serwisach aukcyjnych posiada certyfikat pochodzenia ryb z hodowli – w ten sposób może uda się ukrócić nielegalny import tych ryb z Brazylii, który, niestety, nadal ma miejsce.

    Woda

    Aby zapewnić maksymalnie sprzyjające warunki do rozrodu, powinniśmy naszych podopiecznych trzymać w wodzie miękkiej (5-6ºdGH i 2-4ºdKH), lekko kwaśnej (pH 6,2-6,5) i bardzo ciepłej (nawet 33ºC). Taka właśnie woda występuje w ich naturalnym środowisku – aczkolwiek udokumentowane są rozrody tych ryb również w nieco chłodniejszej i mniej kwaśnej wodzie. Natomiast wszelkie źródła podają jako warunki konieczne: doskonałe napowietrzanie oraz krystaliczną czystość mechaniczną. Dla przykładu podam, że moje ryby trzymałem w specjalnie dla nich przygotowanym zbiorniku o pojemności 450 l, gdzie ruch wody uzyskany za pomocą filtrów i falownika wynosił 9500 l/h. Bardzo ważne jest też, by w wodzie była minimalna (zerowa) ilość azotanów!

    Młode 1 dzień po wylęgu
    Młode 1 dzień po wylęgu

    By sprowokować ryby do tarła, można na okres np. miesiąca (najlepiej w maju lub czerwcu) obniżyć temperaturę do 28ºC, co dwa trzy dni podmieniać wodę, a następnie znów podnieść jej ciepłotę do 32ºC. Na tarlaki korzystnie wpływa też okres burz letnich. Zauważyłem, że przed każdą burzą moje „zebry” stawały się bardzo aktywne i właśnie o tej porze roku (początek lata) najczęściej składały ikrę (co nie znaczy, że nie można wymienioną metodą nakłonić tych ryb do rozrodu w innych miesiącach – miewałem mioty zarówno na jesieni, jak i zimą).

    Wystrój zbiornika

    Na początku mojej przygody z tymi zbrojnikami postanowiłem urządzić im zbiornik higieniczny. Nie zdał on jednak egzaminu. Ryby panicznie bały się wychodzić z kryjówek i poruszać po gołej szybie – może dlatego, że moje osobniki pochodziły jeszcze z czasów odłowów i nie znały takiego podłoża. Po kilku doświadczeniach wyeliminowałem podłoże z samych kamieni, ze żwiru i dopiero drobny piasek okazał się być strzałem w dziesiątkę. Do tego konieczne jest jak najwięcej zakamarków i kryjówek. Ułożone na sobie płaskie kamienie i typowe rurki ceramiczne dla zbrojników doskonale się sprawdzały – w zbiorniku leżał też „na wszelki wypadek” kawałek drewna, ale po 2 latach nie było na nim najmniejszego nawet śladu, by Hypancistrusy posilały się nim. Ponieważ ryby te nie lubią jasnego oświetlenia, lecz półmrok, w zbiorniku nie było roślin.

    Młode 7 dni po wylęgu
    Młode 7 dni po wylęgu

    Dzięki małej ilości światła miałem okazję podziwiać moich pupili nie tylko w nocy, ale również w ciągu dnia, gdyż bez strachu opuszczały swoje kryjówki, szczególnie w porach karmienia.

    Karmienie

    Zbrojniki z gatunku Hypancistrus zebra, mimo że wyglądają jak pospolite „glonojady” i są tak nazywane, w swojej diecie nie mają wcale pokarmu roślinnego. Są typowymi mięso- i padlinożercami. W naturalnym środowisk żerują na padniętych rybach i wyszukują w dnie larwy owadów. W akwarium rybom podawałem pokarmy suche oparte na dużej zawartości białka zwierzęcego. Bardzo chętnie przyjmowały pokarmy z dodatkiem czosnku. Zdecydowanie lepiej radzą sobie z formą granulowaną niż płatkowaną i, oczywiście, z pokarmami w wersji tonącej (ryby te w zasadzie nie odrywają się od podłoża – niezmiernie rzadko mogłem zaobserwować jakąkolwiek z nich na ściance akwarium). Porą największej aktywności, a zarazem poszukiwania pokarmu, jest wczesny wieczór aż do godziny 22-23.Wtedy też należy podawać pokarm, którego ewentualne niedojedzone resztki usuwamy rano. Próby karmienia pokarmami mrożonymi nie przynosiły korzystnych rezultatów. Jedynie larwy ochotki były w miarę chętnie przyjmowane.

    Widok na zbiornik hodowlany
    Widok na zbiornik hodowlany

    Rozród

    Gdy ryby mają już odpowiednią wodę, oświetlenie, otoczenie i są dobrze karmione, powinny przystąpić do tarła. Ale czy na pewno? Oczywiście, nawet mając jednego samca i jedną samicę możemy mieć to szczęście, że doczekamy się potomstwa, jednak prawdopodobieństwo nie jest wysokie. Kluczem do sukcesu jest tu bowiem posiadanie stada tych ryb, co – przy ich dostępności i cenach – nie jest zadaniem prostym.

    Po wielu miesiącach poszukiwań i starań udało mi się zgromadzić 17 sztuk tych pięknych zbrojników, z czego 14 pochodziło jeszcze z naturalnego środowiska. Zbiornik miał wymiary dna 200 na 60 cm, co zapewniało dużą ilość miejsca i kryjówek. Jest to potrzebne, bo samce rywalizują ze sobą o terytorium. U mnie wyodrębniły się dwa stada, które raczej nie wchodziły sobie w drogę, aczkolwiek w ich obrębie często dochodziło do potyczek między samcami. Na początku samiec stara się przestraszyć przeciwnika silnymi ruchami ciała, w pobliżu swojej kryjówki roztrącając podłoże. Gdy to nie wystarcza, dochodzi do konfrontacji – ryby ustawiają się równolegle obok siebie i uderzają nawzajem głowami w bok przeciwnika. Ponieważ na pokrywach skrzelowych posiadają mocną i twardą szczecinę, to w wyniku tych bójek boki ryb są poobcierane i czasowo zanikają na nich tak charakterystyczne pasy. Aby nie wdały się infekcje, na stałe miałem włączoną lampę UV oraz stosowałem wywary z liści migdałecznika morskiego, który, oprócz tego, że działa antyseptycznie, jest tez niezrównanym afrodyzjakiem dla tych ryb.

    Dymorfizm płciowy zaznacza się uwidaczniać dopiero ok. 30 miesiąca życia. Samce posiadają na pierwszym promieniu płetw piersiowych wyrostki przypominające maleńkie włoski oraz mocną i twardą szczecinę na krańcach pokryw skrzelowych. Dojrzale płciowo samice mają masywniejszą budowę tułowia. Patrząc na ryby od góry, samiec będzie miał kształt smukłej litery „V”, natomiast samica posiada zaokrąglone okolice brzucha. Niedoświadczonemu z tymi rybami hodowcy z początku trudno będzie odróżnić poszczególne osobniki. Pomocą będzie ciągła obserwacja zachowań ryb – dzięki temu też można ustalić płeć, gdyż samce są z reguły znacznie aktywniejsze i agresywniejsze w stosunku do współplemieńców. „Zebry” nie wykazują natomiast agresji w stosunku do innych gatunków ryb, a mieszkając z rybami większymi i niespokojnymi, boją się opuszczać swoje kryjówki.

    Dominujący samiec sam wybiera sobie partnerkę ze stada. Najczęściej jest to samica, która posiada wydatniejsze powłoki brzuszne świadczące o tym, że ma już ikrę gotową do złożenia. Tarło odbywa się w ceramicznych, ślepo zakończonych rurkach. Najkorzystniejsze wymiary to długość ok. 10 -12 cm i szerokość wejścia 2,5 na 3,5 cm. Samica wchodzi do rurki jako pierwsza – samiec zamyka jej drogę ucieczki i nie wypuści aż do momentu złożenia ikry. Zdarzało mi się, że samiec zapędził do rurki niegotową samicę i trzymał ją tam bez ustanku nawet przez 3 doby. Prawdopodobnie samica, będąc uwięziona, inicjowała w gonadach produkcję ikry i dopiero gdy była gotowa, po 48- 60 godzinach zaczynał się akt tarła. Właśnie dlatego wejścia do groty nie mogą być zbyt duże, tak by samiec mógł bez problemu zapanować nad samicą.

    Z każdym kolejnym tarłem samiec opiekuje się ikrą coraz dokładniej – usuwa niezapłodnione ziarna, stale natlenia ikrę, wachlując płetwami. Dlatego nie polecam wylęgu bez jego udziału, gdyż straty są wtedy zbyt duże. Biorąc pod uwagę, że ilość ikry złożonej przez dorosłą samicę to zaledwie 10-12 ziaren, opieka bez samca jest niepotrzebnym marnotrawstwem. Z jednego tarła udawało mi się uzyskać średnio około 7-8 młodych rybek. Kiedy młode zaczynają poruszać ogonkami i odklejają się od groty (czyli mniej więcej w 5-6 dniu od złożenia ikry przy temperaturze 32ºC), nadchodzi moment, by oddzielić je od samca i przenieść do oddzielnego zbiornika. Przez kolejne 8-10 dni nie pobierają jeszcze pokarmu, lecz resorbują olbrzymie woreczki żółtkowe. Woreczki są tak duże, gdyż składana ikra ma ok. 2,5 mm średnicy. Z tego też powodu samica składa jej tak mało.

    Młode, gdy już osiągną zdolność do pobierania pokarmu, są na tyle duże, że ich wykarmienie nie nastręcza żadnych problemów. Ja podawałem im larwy solowca i zmielone pokarmy suche – te same, którymi żywiłem dorosłe sztuki.

    Aby nie mieć problemu ze świeżą wodą, do odchowu młodych ryb umieszczałem w zbiorniku głównym przyczepiony do ściany bocznej 6-litrowy pojemnik z akrylu, w którym nawiercone były otworki o średnicy 1 mm. Do tego maleńkiego „akwarium” doprowadzony był wylot wody z niewielkiego filtra, który czerpał wodę z głównego zbiornika. Woda powracała do zbiornika przez otworki, zaś młode były zbyt duże by przez nie przepłynąć. Stały przepływ wody gwarantował zarówno jej dobre natlenienie, jak i pozbywanie się resztek pokarmu i odchodów. Jedynie na czas karmienia należy wyłączyć pracę filtra, tak by rybki mogły spokojnie się najeść. Karmić należy je 4-5 razy na dobę. Młode rosną, niestety, w bardzo powolnym tempie. Po trzech miesiącach mają długość ok 2,5 cm, a dojrzałość płciową osiągają w wieku 2,5 -3 lat. Odpłacają się jednak długim życiem – w warunkach akwariowych mogą dożyć nawet 12 lat.

    Zaobserwowano, że z niewyjaśnionych powodów, w hodowlach tych ryb pojawiają się egzemplarze z wadą genetyczną zwaną „Mopskopf” lub „Bulldog nose”. Pyski ryb są od przodu spłaszczone niczym u buldoga. Może to być spowodowane rozmnażaniem ryb spokrewnionych ze sobą, lub nieodpowiednimi warunkami fizykochemicznymi wody. Jeden z hodowców z Niemiec, u którego pojawił się ten problem przestawił się z wody pozyskiwanej z filtrów odwrotnej osmozy na wodę dejonizowaną, do której dodawał preparaty witaminowe i mineralne. Podobno kolejne lęgi były już prawidłowo rozwinięte.

    Oczywiście dodawanie dla ryb do akwarium witamin oraz środków zawierających minerały i pierwiastki tak, by uzyskać wodę jak najbardziej zbliżoną do naturalnej jest ze wszech miar wskazane. Nasze ryby, mając korzystne warunki, nawet jeśli nie przystąpią do tarła, to będą w doskonalej kondycji i nie będą chorować (czego życzę każdemu akwaryście).

    Podsumowując – jeśli chcą Państwo jedynie cieszyć oczy widokiem tych pięknych ryb, należy trzymać je wraz ze spokojnymi gatunkami o podobnych wymaganiach środowiskowych oraz nie oświetlać zbytnio zbiornika, dzięki czemu „zebry” pokażą się w ciągu dnia. Jeśli jednak ambicją Waszą jest otrzymanie od nich potomstwa, proponuję skupić się na jednogatunkowym akwarium, które zapewnia tarlakom nie tylko spokój, ale i doskonałe warunki do rozrodu.